Czarzasty unika pytań o opinie prawne. "Procedura jest zakończona"
W Sali Kolumnowej Sejmu odbyło się wydarzenie, podczas którego sześcioro sędziów TK wybranych w marcu przez Sejm, złożyło "ślubowanie". Choć w formule "ślubowania" padło stwierdzenie, iż jest ono składane "wobec prezydenta", Karola Nawrockiego nie było na miejscu. "Ślubowanie" w Sejmie złożyli: sędzia Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda (cała trójka rekomendowana przez KO), Anna Korwin-Piotrowska (rekomendowana przez Lewicę). Złożyli je też Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, którzy wcześniej złożyli ślubowanie wobec prezydenta.
Wydarzenie zorganizowała Kancelaria Sejmu. Marszałek Włodzimierz Czarzasty wystąpił później na konferencji prasowej.
– Prezydent RP nie wykonał ustawowego obowiązku odebrania ślubowania od wybranych sędziów Trybunału, odbierając je 1 kwietnia jedynie od dwojga z nich – powiedział Czarzasty. Marszałek Sejmu wskazał, że zgodnie z przepisami konstytucji sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm, a rolą prezydenta jest odebranie od nich ślubowania. – Głowa państwa nie posiada kompetencji do oceny prawidłowości dokonanego wyboru — zauważył Czarzasty. Podkreślił, że odmowa odebrania ślubowania od części sędziów "nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację kompetencji przez prezydenta RP".
Czarzasty zdecydował sam? Brak odpowiedzi na pytanie o opinie prawne
Lider Lewicy powiedział, że godnie z przepisami konstytucji sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm, a rolą prezydenta jest odebranie od nich ślubowania. – Głowa państwa nie posiada kompetencji do oceny prawidłowości dokonanego wyboru – zauważył Czarzasty. Podkreślił, że odmowa odebrania ślubowania od części sędziów "nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację kompetencji przez prezydenta RP".
Czarzasty zapewnił, że "zrobił wszystko, by wytłumaczyć tę sytuację i przekazać informację panu prezydentowi".
Polityk pytany przez dziennikarza o to, czy dysponuje analizami prawnymi uzasadniającymi organizację "ślubowania" w Sejmie odparł tylko, że uważa "procedurę za zakończoną". Nie wyjaśnił, czy ma takie opinie. Dodał, że ktoś musiał "zakończyć chaos".